Salvador Dali – mania wielkości. Zabawy bronią absurdu.

Witam!

Cytowane materiały pochodzą z księgi “Moje sekretne życie” Salvadora Dali, wydane przez wydawnictwo Książnica (Katowice) w roku 2001r.

Czemu Dali? Bo to moja ulubiona książka, sprzed lat dziesięciu. Oraz rzecz jasna, ma interesujący horoskop. Do dzieła więc!

*

WSTĘP. “Czy jestem geniuszem?”

“W wieku sześciu lat chciałem zostać kucharką. Gdy miałem siedem – Napoleonem. Odtąd moja ambicja nie przestała rosnąć, podobnie jak moja mania wielkości”. (s.5)

“Trzy lata przed moim urodzeniem mój brat umarł w wieku siedmiu lat na zapalenie opon mózgowych. Rodzice byli zrozpaczeni. Pocieszyło ich dopiero moje przyjście na świat. Podobny byłem do brata jak kropla wody: ta sama twarz geniusza, ten sam wyraz niepokojąco przedwcześnie rozwiniętego dziecka”.

Przeglądając te zapiski nigdy nie przestaję się śmiać z geniuszu i dystansu malarza. Jak to wygląda z perspektywy jego horoskopu urodzeniowego? Oto on:

RADIX SALVADORA DALI:

Załączony kosmogram  to wieczne dziecko symbolizowane przez Księżyc w znaku Barana, na wierzchołku półkrzyża składającego się z również z Urana i Neptuna. Z racji tego, że na ascendencie horoskopu znajduje się Rak, zatem rola Księżyca ma znaczenie fundamentalne w tym obrazie horoskopu.

ROZDZIAŁ 1. Autoportret anegdotyczny

‘Na szczęście nie należę do ludzi, którzy ryzykują, że w uśmiechu pokażą pozostałą między zębami najmniejszą choćby resztkę owego odrażającego i poniżającego warzywa zwanego szpinakiem (…). W gruncie rzeczy lubię jeść wyłącznie to, co ma formę wyraźną i dla inteligencji zrozumiałą. Nienawidzę szpinaku, albowiem jest bezkształtny jak wolność’ 

[...] Uwielbiam pałaszować pancerze, przede wszystkim małe, a zatem wszelkie skorupiaki. [...] Żuchwa jest naszym najlepszym narzędziem filozoficznego poznania. (s.15-16)

Na niebie Słońce w konsumpcyjnym znaku Byka walczy z dziadkiem Saturnem, który niesie już łańcuchy, by zamknąć żuchwę dziecka wyznającego zasady wzmacniania ciała (Księżyc) za pomocą militarnego podejścia do dóbr konsumpcyjnych (znak Barana). Wolność kulinarnej afirmacji (Słońce w Byku), kulinarnego paradygmatu poznawczego (Merkury w Byku), oraz kulinarnej aktywności (Mars) polegającej na rozszarpywaniu okolicznych małż i skorupiaków (atrybut twardego Saturna) manifestuje się w sposób bezczelnie prosty, a nawet prostacki. Dojrzałe Słońce w znaku egzaltacji Księżyca (który to egzaltuje w Byku) nakarmi więc Salvadora wtenczas, gdy ten rozłupie konkretną i skorupkowatą treść pokarmową (Słońce kwadrat Saturn). Astrologiczne specjały, małżowina mać!

*

Źródła podają, że Dali dość szybko przejawił swoje talenty, w wieku dziecięcym już. Oto w wieku dziesięciu lat pobierał prywatne lekcje, cztery lata później wystawiając swoje obrazy.

Nie wiemy czy sygnifikatorem szybkiego wzbicia talentu jest tutaj:

- władca horoskopu, czyli Księżyc, znajdujący się najwyżej na nieboskłonie

- tenże Księżyc aplikujący kwadraturą do artystycznego Neptuna

- dyspozytor Księżyca Mars, w znaku wyjątkowo cielesnego i estetycznego Byka

- czy też samo stellium w znaku Byka

Bądź co bądź – przemyśleń dla astrologów jest tutaj sporo.

*

ROZDZIAŁ 4. Fałszywe wspomnienia z dzieciństwa. 

“Co robiłem podczas roku spędzonego w owej nędznej szkole podstawowej? Wokół mnie, milczącego i samotnego, kipiące życiem dzieci bawiły się, biły, wrzeszczały, płakały i śmiały. Jakże odległy byłem, jeśli zgoła nie na przeciwległym biegunie, wobec tej potrzeby działania, które je rozpierała!” (s.42) [...] Co zatem robiłem w czasie tego roku nie wypełnionego żadnymi zajęciami? Jedno tylko, ale za to z zapamiętaniem: układałem fałszywe wspomnienia. [...] Od siódmego do ósmego roku żyłem zatem w krainie marzeń i mitów. Moja pamięć stopiła w jedno prawdę i fałsz, które jedynie obiektywna krytyka wydarzeń zbyt absurdalnych jest w stanie rozdzielić [...] (s.43)

Otóż, nasz siedmiolatek miał przed sobą niezłe perspektywy. Nie wiem, czy astrolog jest w stanie namierzyć tak ciekawe rzeczy o jakich opowiada Dali. Ale… skąd do jasnej anielki zamiłowanie siedmioletniego dzieciaka z Księżycem w Baranie na Medium Coeli (na użytek domorosłych, mentalnych paparazzi, zwanymi potocznie społeczeństwem) ? Krystyna Konaszewska Rymarkiewicz, enfant terrible “światłych umysłów astrologicznych” pisze o huśtawce nastrojów przy znaku Barana oraz niekorzystnych aspektach Księżyca. Być może właśnie to zadecydowało.

Nie znam systemu edukacji hiszpańskiej w krajobrazie początków dwudziestego wieku, ale podejrzewamy, że odbyło się to we wrześniu 1911r. Otóż, Salvador Dali ma aplikujący Księżyc do Neptuna, który utworzył koniunkcję do progresywnego Plutona w maju 1910r, by następnie wejść w wir dwunastodomowej podróży aż do wakacji 1912r. Oprócz znaczącej bytności na Plutonie zdążył “zwiedzić” Neptuna w maju 1911r. Być może jego kompanem irracjonalnych marzeń i mitów jest znak Ryb na dziewiątym oznaczający sny, być może Bliźnięta na wierzchołku dwunastym, oznaczające niedopowiedzenia, fobie i rzeczy ukryte.

Drobny szczególik przy tych analizach – we wrześniu tranzytujący (dynamiczny) Saturn Dalego znajdował się na jego Słońcu. Zaś Neptun znalazł się na ascendencie. Więc mamy tutaj siedmioletniego dzieciaka, który wpada w autystyczno-artystyczne stany natchnienia, obudowując się (Saturn/Słońce) tymczasowo w skorupę. Być może dlatego jedzenie skorupiaków sprawiało mu taką przyjemność, bo chciał odreagować dzieciństwo? Chór psychoanalityków pod batutą Freuda już zaczyna śpiewać – proszę więc o szybkie czmychnięcie do następnego akapitu.

*

A zatem rekapitulując, jestem oto u progu dziewiątego roku życia dzieckiem samotnym, królem, siedzę w cementowej wannie często krwawiąc z nosa, na szczycie, na dachu! W dole pozostawia armatnie mięso, ów biologiczny konglomerat włosów w nosie, majonezu, bąków, dusz czyśćcowych, imbecylnych dzieci, które uczą się wszystkiego, czego się od nich wymaga, gotowanych ryb, itd. Nigdy nie zszedłem na ulicę umysłu, żeby nauczyć się czegokolwiek” (s.70)

<<Na górze<< Oto cudowne słowo! Całe moje życie zdominowały te przeciwieństwa: wysoko i nisko. Od dzieciństwa rozpaczliwie pragnąłem znaleźć się na górze. I znalazłem się. I skoro już tu jestem, umrę na wyżynach“.

Otóż – jak to widać, wszystko u Salvadora umocowało się nam na górze:

- władca horoskopu, Księżyc, wraz ze wszystkimi przywarami oraz olbrzymim wpływem kobiet na jego życie, odnalazł się w znaku emocjonalnego i bojowniczego Barana

- władca talentów, Merkury, okadrowany Marsem i Słońcem przeszedł szkołę życia, przez co język Salvadora przypomina raczej wiecheć, miotłę złożoną z metalowych mieczy

- prestiżowy Jowisz przejmuje pałeczkę w sztafecie robienia kariery, międzynarodowej rzecz jasna; tak się składa, że przejście Urana i Jowisza przez Księżyc odbywa się, a jakże (!) w latach 1927 – 1928. W tymże czasie Dali pojawia się, a następnie przeprowadza do Paryża, gdzie na salony jeszcze mocniej wprowadza go inny Hiszpan, Pablo Picasso

- klasyczna, silna w godności i najbliższa poprzez sekstyl do Neptuna Wenus; w znaku Byka

Co było pragnieniem śmierci, starości, niziną? O tym w następnych akapitach.

*

Mój chleb był dziko antyhumanitarny. Symbolizował zemstę nastawionej na luksus wyobraźni nad utylitaryzmem praktycznego świata. Był to chleb arystokratyczny, estetyczny, paranoiczny, wyrafionowany, jezuicki, zjawiskowy i paraliżujący. Dwa miesiące refleksji, pracy, badań i zapisywania doprowadziły w przeddzień wyjazdu do owego pozornie nic nie znaczącego gestu człowieka natchnionego. Chleb postawiony pionowo streszczał duchowe doświadczenie tego okresu mojego życia. Na tym polega moja oryginalność.” (s.260)

Całe życie słyszałem, jak wokół mnie pytano: – Co to oznacza? – Co to oznacza? Pewnego dnia usunąłem całkowicie miękisz chleba i umieściłem w skórce małego buddę, którego pokryłem martwymi pchłami. Potem zamknąłem otwór kawałkiem drewna, zacementowałem wszystko i napisałem na wierzchu >>Końska konfitura<<. Co to oznacza?

Czysty surrealizm, skierowany przeciwko racjonalności. Zaburzenie klasycznej formy wyrazu, irracjonalizm. Jednocześnie budzenie umysłu poprzez metodę “paranoiczno-krytyczną”.

Na zakończenie, dla poprawienia i tak dobrego humoru podaję listę wynalazków Dalego, które wraz  z żoną Galą (to długa historia!) swego czasu wymyślał (s. 245 – s. 246). Są to:

- okulary kalejdoskopowe do zakładania w czasie jazdy samochodem przez nudny krajobraz

- buty na resorach, żeby ułatwić chodzenie

- kino dotykowe, które dzięki bardzo prostemu mechanizmowi pozwoliłoby dotykać tego, co widać na ekranie; tkanin, futer, ostryg, ciała, piasku, psa, itd.

- przedmioty, które nie wiadomo gdzie położyć i które powodowałyby zatem odczucie niezadowolenia aż do momentu, kiedy by się ich pozbyto; masochiści mogliby się przyczynić do wielkiego komercyjnego sukcesu takich przedmiotów

- fałszywe dodatkowe piersi na plecach, które mogłyby zrewolucjonizować modę na następne sto lat

- wanny wszelkich kształtów, a nawet wannę bez wanny, gdzie woda wpadałyby na niby

– — –

Napisano:  03:15 dnia 20/05/2012

© Wszelkie prawa zastrzeżone. Nie wolno kopiować treści, ani przekształcać w dowolny sposób bez zgody autora.

Świętowanie a znaki

Witam!

Znaki zodiaku mają swój porządek w cyklach poru roku, wpasowując się doskonale w rytm przyrody. Przyporządkowanie  określonych warunków pogodowych nie jest uniwersalne jeśli chodzi o perspektywę całej ziemi – dobrze widać, że to, co jest latem na półkuli północnej, jest jednocześnie zimą na półkuli południowej. Perspektywa tego lustrzanego odbicia nie przeszkadza jednak w skonstruowaniu ciekawych tez.

Na początek rzeczy całkiem jasne i oczywiste.

JAKOŚCI PÓR ROKU

WIOSNA – znaki: Barana, Byka, Bliźniąt

LATO – znaki: Raka, Lwa, Panny

JESIEŃ – znaki: Wagi, Skorpiona, Strzelca

ZIMA – znaki: Koziorożca, Wodnika, Ryb

*

JAKOŚĆ KARDYNALNA, STAŁA I ZMIENNA

Za tymi podporządkowaniami idą konkretne zjawiska:

Znak kardynalny, czyli:

Baran – początek wiosny, więcej Słońca, które egzaltuje zapewne z tego powodu, że jego promienie są tak doceniane o tej porze roku, a rośliny wzrastają.

Rak – początek lata, długie ciepłe noce, najcieplejsza temperatura wody w akwenach, wszystkie stworzenia wodne rozmnażają się, następuje rozrost, Jowisz w egzaltacji – ekspansja.

Waga – żółkną liście i opadają, temperatura się obniża, ludzie … częściej się spotykają (z nostalgii za minionym latem? Saturn egzaltuje – prawa przyrody, oraz prawa czasu obowiązują wszystkich śmiertelników)

Koziorożec – pierwsze mrozy, powierzchnia ziemi robi się twarda (atrybut Saturna), oraz dziwnie pusta. Gdzieniegdzie rosną jakieś trawy i dzikie krzaczki.

Znak stały, czyli:

Byk – roślinki wzbiły się na Baranie, a teraz rosną intensywnie. Kwiaty – atrybuty Wenus. Księżyc (wzrastanie) egzaltuje w Byku. Nieprzypadkowo tak to zostało oznaczone.

Lew – lato w pełni. Żółty kolor, upał. Słońce – władca Lwa, grilluje ciała plażowiczów. Ci zaś chcą się przypodobać i mrugają okiem do okolicznych panien (Lew=seksualność).

Skorpion – posępnie, smutno, wszystko prawie spadło. Dni są krótsze, ale dłuższe się jeszcze nie staną. Wszystko zamarło. Ludzie stawiają świeczki. Egzaltuje Uran. Wszelkie ludzkie wynalazki pokroju komputera i światła, wskazują, że trzeba wymyśleć jakąś alternatywę wobec gasnącego Słońca i nadziei.

Wodnik – środek zimy. Ludzie wychodzą na zamarznięte jeziora. Przyroda zastygnięta niczym o C.S.Lewisa w “Opowieściach z Narnii”. Narnia zmrożona przez Białą Królową jest Wodnikiem. Aslan, wyrażony w formie archetypowej, to w rzeczy samej jest Lew – reprezentuje środek lata, centrum człowieka – serce. Zwróćmy uwagę, że w tej opowieści nie mamy przejścia w postaci np wiosny.

Znak zmienny, czyli:

Bliźnięta – jeszcze nie lato, a już nie wiosna. Różnorodność się zwiększa, a motyle fruwają.

Panna – jeszcze nie jesień, ale następuje porządkowanie. Ziemia wydaje owoce. Demeter – Ceres jest wspówładcą tego znaku. Nieprzypadkowo.

Strzelec – jeszcze nie zima, ale mnóstwo tradycji religijnych zapowiada przyjście Mesjasza. Zapowiedź planów i podróży (atrybuty Jowisza).

Ryby – jeszcze nie wiosna, ale pierwsze wiosenne roztopy. Duży chaos, oraz prawdopodobieństwo powodzi, choć deszczu pada znacznie mniej.

***

ŚWIĘTA WOBEC ZNAKÓW ZODIAKU I PLANET

Spójrzmy na Święta. Czemu przypadają o tej, a nie o innej porze. Zastanawiał się ktoś nad tym ?

1 stycznia, Nowy Rok. Znak Koziorożca, władca Saturn. Otóż – nie jest to raczej dopasowanie entuzjastyczne. 1 stycznia jest wprowadzone dużo reguł, dyrektyw i ograniczeń. Czyli atrybutów Saturna. Pojawia się też wiele noworocznych obietnic. Ale jak dotrzymać obietnicy, jeśli od początku jej realizacji wydaje się ona trudem ponad siły?

6 stycznia, “Trzech Króli”. Popularne K+M+B. Półsekstyl do Mikołaja (6 grudnia). Prawdopodobnie trzech mędrców załapało się na stopa u reniferów Mikołaja. Musiał być jakiś wcześniejszy Mikołaj zatem (taki wniosek się nasuwa), przed Erą Chrześcijaństwa.

14 lutego, “Walentynki”. Wodnik to raczej gość bez serca. Prędzej by pasowało nam 14 sierpnia (Lew). Zwraca uwagę, że tego samego dnia obchodzony jest dzień chorego na padaczkę. Nieprzypadkowo widać psychiatrzy dopasowali błędy w neuroprzekaźnikach do choroby umysłowej zwanej “afektem miłosnym”. Św. Walenty dzierży we władzy obydwa atrybuty.

8 marca, “Dzień Kobiet”. Znak Ryb, egzaltuje w niej Wenus. To teraz wiemy dlaczego. Co prawda geneza święta nie jest wymysłem komunistycznych kacyków, bo tradycja ma podłoże głębsze. Ale cokolwiek się wydarzyło – to dopasowało się nieźle do kalendarza rocznego astrologów.

1 kwietnia, “Prima Aprilis”. Znak Barana, egzaltacja Słońca. To dość kontrowersyjna data. Prima Aprilis kojarzy się z Cerialiami, dniami poświęconymi boginii Ceres (Demeter). Sam charakter święta, związany z obudzeniem się roślinności do życia pasuje, ale robienie żartów już mniej. Gdyby jednak spojrzeć na to zjawisko inaczej, to możemy zrozumieć, że po epoce chaosu i niepewności (Ryby) następuje czas radości i zabaw (silne Słońce). W tej perspektywie przyporządkowanie tej daty nie jest szczególnie rażące.

1 maja, “Święto Pracy”. Znak Byka, egzaltuje Księżyc. Doskonałe przypasowanie. Byk to praca, ziemia, urobek. Księżyc to “masy pracujące”, zwykły szary człowiek, którego martwi niepewność materii i ciągłe zapewnianie bezpieczeństwa.

1 czerwca, “Dzień Dziecka”. Znak Bliźniąt, domicyl Merkurego. Trochę zabawne przyporządkowanie. Merkury jest traktowany jako planeta nauki i inteligencji. Ale… dlaczego akurat ta data? Nic nie przychodzi do głowy. Dla większości dzieci industrialnej kultury “zachodu” dni dziecka trwają w wakacje. Być może dlatego w wakacje współrządzą Księżyc (sygnifikator dziecka) oraz Słońce (sygnifikator radości). Można nazwać wakacje dwumiesięcznym Dniem Dziecka.

1 września – początek szkoły w wielu państwach. W niektórych będzie to 15 września, studenci ruszą do nauki 1 października. Znak Panny, egzaltowany Merkury. Ano tak – obowiązek szkolny. Czysta Panna. Dla Polaków wyjątkowo 1 września kojarzony z drugą wojną światową. Otóż tak – a Niemcy to Skorpion i Panna.

1 listopada – Wszystkich Świętych. Skorpion, władztwo Marsa. Skorpion to przemijanie, umieranie – większość osób to kojarzy od razu. A ponieważ Mars egzaltuje w znaku Koziorożca, to … płyty i sarkofagi górą. Co ciekawe, Grzegorz III przeniósł to święto z 13 maja właśnie na 1 listopada. Ciekawi tradycja światełek na grobach.

6 grudnia – Mikołajki. Strzelec, domicyl Jowisza. Mikołaj, jak wiadomo, to przybysz z dalekiego kraju (archetyp znaku). Jest hojny i do tego nieźle oszukuje małe dzieci. Otóż to – Merkury w Strzelcu, w upadku, nie zawsze jest informacją niemiłą.

***

Zapewne Świąt jest znacznie więcej i nie starczyłoby czasu na ich opisywanie. Boże Narodzenie zostało przyporządkowane w porze Koziorożca, Wielkanoc obchodzi się w porze Barana. Czy to z astrologicznego punktu widzenia nowinka możliwa do rozstrzygnięcia? Zapewne ktoś już ten temat poruszył, ale to wątek warty uwagi.

– — –

Napisano:  06:15 dnia 02/04/2012

© Wszelkie prawa zastrzeżone. Nie wolno kopiować treści, ani przekształcać w dowolny sposób bez zgody autora.

Bogu, Stworzenie i Astrologia

Szanowni Czytelnicy! Informowałem już zapewne, że ten blog przestaje pełnić rolę li tylko astrologiczną. Wpisy stricte astrologiczne znajdują się tu [http://gwiazdologia.naszeszczescie.pl/] i nigdzie indziej. Ostatnia notatka traktuje o Encyklopedii Britannica [link: http://gwiazdologia.naszeszczescie.pl/smierc-encyklopedia-britannica/]

Gwiazdolog Blog staje się wyrazicielem różnych poglądów, takim Hyde Parkiem. Będą tu przemyślenia luźne, pół-profesjonalne, ezoteryczne, społeczne. Oraz….. liczne opowiadania. W tym obrazoburcze dla niektórych. Oto jedno z nich.

**********************************************************************************************************

Bogu, Stworzenie i Astrologia

1.

Ciśnienie rosło, rosło i rosło. W ostateczności – ileż można przebywać wewnątrz siebie? Bogu już nie wyrabiał. Nie mógł leżeć, bo nie było łóżka. Nie mógł siedzieć, bo nie było krzesełek. Nie mógł nawet być zawieszony, bo musiałby tkwić w jakiejś przestrzeni, a i tej nie było.

Nieziemsko się zdenerwował i wybuchł więc. Mądrzy naukowcy próbują ustalić, jak to się wydarzyło.

2.

Bogu musiał być Wodnikiem. Nie wierzył w astrologię, bo nie ogarniał całego swojego stworzenia. W całej swej istocie był okropnym bałaganiarzem. Najpierw stworzył cały wszechświat, aby nagle powiedzieć – spieprzyłem sprawę!

Ale ponieważ jeszcze w tamtych czasach nie było alkoholu, to zamiast robaka, postanowił zalać Ziemię. Rzecz jednak nie o zalewaniu Ziemi – tylko o początkach stworzenia. Zacznijmy więc od pierwszego etapu.

3.

Pierwszego dnia Bogu oddzielił światło od ciemności. Niczym Tomasz Edison, Wodnik, wynalazca żarówki, postanowił ofiarować światło. Ale to nie było takie „zwyczajne światło”. To była geneza podziału sensu życia na legendarne Dobro i Zło. Wiadomo – Dobro jest światłem, a Zło jest ciemnością.

Grecy prawdopodobnie też interesowali się Teo-Astrologią, czego świadectwem jest mit o Prometeuszu. Tenże przedstawia silny archetyp Lwa – stworzył ludzi, pokochał ich miłością bezwarunkową, ale przede wszystkim przeciwstawił się Olimpowi. Za karę został uwięziony (dwunasty znak od Lwa – Rak), a paskudny sęp zjadał mu wątrobę. Jako że wątroba to Jowisz, a Jowisz jest w Raku wyjątkowo silny (egzaltuje), to ta odrastała właścicielowi dość szybko. Danse macabre, perpetuum mobile okrucieństwa było nakręcane z dnia na dzień. Sęp zaś musiał cieszyć się wyjątkowym zdrowiem, bo dokonywał konsumpcji wątroby przez blisko 30 lat.

4.

Drugiego dnia Bogu oddzielił wodę od niebios. Otóż to, Ryby (oceany) i Wodnik (niebiosa). To właśnie się zdarzyło. Astrologia jest perfekcjonistką. Przechodzimy do etapu trzeciego.

5.

Etap trzeci – znak Barana. Nowy początek. Oceany zostają oddzielone od ziemi. Gdyby nadać Ziemi znak solarny, to byłby to Baran. Baran jest impulsem, pierwszym tchnieniem, początkiem cyklu życia. Niestety, Baran to również wojny i agresja.

Bogu jednak uznał, że prawo dżungli musi być interesujące. Do tego stopnia, że jedno zwierzę zabija drugie, a człowiek często nie może się bez mięsa obyć. Krew, atrybut Marsa, leje się na ziemskim padole strumieniami.

6.

Etap czwarty. Faza Byka. Bogu nakazał Ziemi wydać owoce, niczym Chuck Norris. Ziemia przelękła się, świadoma, że za niewykonanie rozkazu byłaby zniszczona. Zakwitło, zazieleniało, zrobiło się miło i przyjemnie. Uff!

Bogu wiedział, że to było dobre. Czasami zaś, będąc niewidzialnym, wpada przekąsić czereśnie do okolicznych sadów, w przebraniu kruka. Ja też lubię czereśnie!

7.

Etap trzeci i czwarty to w wymiarze boskiego czasu Dzień Trzeci. Przechodzimy do Dnia Czwartego Stworzenia i fazy Bliźniąt. Wtedy to Bogu stworzył pojęcie mapy – tworząc liczne gwiazdozbiory i świecidełka na niebie. Podróżnicy dziękowali mu ta te wskazówki.

Kronikarze zaś mieli punkt odniesienia dla swoich notatek i mądrych zapisków. Tak też minął Dzień Czwarty.

8.

Przechodzimy do fazy Raka. Wszelkie wody zaroiły się od istot żywych. Pojawiło się też ptactwo, które pochodzi z jaja (Księżyc-Rak). Bogu ucieszył się i poprosił stwory, by licznie się rozmnażały.

Te zaś, choć były głupie („ptasi móżdżek”?), w mig zrozumiały aluzję. Ptaków i ryb zrobiło się zatrzęsienie.

9.

Faza kreacji trwała nadal. Z wody (Księżyc) przeszliśmy na ziemię (Słońce). Stworzenia wodne (Rak) nie lubiły przebywać na ziemii (kwadratura Raka do Barana). Czas było więc stworzyć istoty stąpające po ziemii. Powstało więc bydło, odżywiające się zbożami, dzikie zwierzęta polujące na małe co nieco. Ale i tak najważniejszy był człowiek.

Ecce homo – jeśli Bogu był Wodnikiem, to człowiek został Lwem. Bogu marzył o tym, że stworzy kogoś na swoje podobieństwo i obraz. Człowiek był lustrem w którym Bogu się przyglądał. Oto cała tajemnica astrologicznego stworzenia!

10.

Dygresja – pewnego czasu nasz kolega (Marcin) podsumował jednym zdaniem opis kosmitów, dotyczących cywilizacji ziemskiej. Otóż, gdyby kosmici mieli określić Ziemian, to orzekliby: „oni cały czas walczą i się płodzą”. Dokładnie to – płodzenie (Lew) i walka (Baran). A co jest trzecim elementem? Wiara (Strzelec). Płodzić i walczyć w imię religijnych wzorców – ot, co!

11.

Dzień Szósty trwał w najlepsze. Faza Lwa zakończyła pewien etap. Bogu się cieszył, w końcu miał kogoś, kto będzie go podziwiał. Wodniki bywają mocnymi egocentrykami! Jednakże w swych wyliczeniach pomylił się – człowiek był zbyt mocno zaabsorbowany sobą (jak to z Lwami bywa) i nie chciał służyć swojemu Panu.

Lew to znak siódmy, licząc od Wodnika jako początku. Siódmodomowa energia chce być równorzędnym partnerem w rozmowie. Ale zaraz, mamy remedium – szósty znak od Wodnika! Wychodzi nam Rak. Opiekuńczość, macierzyństwo, troska. Summa summarum: „Służebnica (VI) Pańska”. Nie chcę martwić niewiast, ale taka była wizja kobiety wg. Bogu.

Zresztą jeden z tzw Ojców Kościoła określił dokładnie miejsce kobiety na drabinie bytów. Otóż, znalazła się ona pomiędzy zwierzętami, a mężczyzną, jako etap pośredni. Mówiąc sloganem kościelnym, kobieta jest brakującym ogniwem ewolucji.

12.

Wróćmy do historii. Dzień Siódmy to był odpoczynek. Faza Panny. Bogu dokonywał bilansów, rozrachunków i nanosił drobne poprawki, karczując co nieco teren i likwidując dinozaury. Niestety, zapomniał o Yeti, potworze z Loch Ness, Smoku Wawelskim, oraz Frankensteinie. Zajął się nimi nieco później, ale twórcy teorii spiskowych bawią się w najlepsze do dziś.

Kobietę stworzył później, niż mężczyznę. Przeczy to powszechnej opinii, lansowanej przez feiministki, że to co stworzone później, jest doskonalsze. Te bezczelne insynuacje zostały przecięte przez panów w długich czarnych strojach. Ale, ponieważ jest trochę niemiło, proponuję przejść do fazy Wagi.

13.

Waga jest harmonizowaniem, bilansowaniem, kojarzeniem w pary. Dokładnie po to była zaprojektowana przez Bogu kobieta. Ale znaczenie tego epokowego wydarzenia jest znacznie mocniejsze. Licząc od Wodnika jest ona etapem dziewiątym w cyklu rozwoju (rozrost, dalsza perspektywa rozwoju kreacji; zagłada dinozaurów to był etap ósmy – kąsek dla ciekawskich). Faza dziewiąta zrealizowała się rewelacyjnie – gatunek ludzki mógł się zacząć w końcu rozwijać.

Niestety, w dawnych czasach nie było portalu plotkarskiego pokroju „Pudelka”, albo „Faktu”. Do dnia dzisiejszego zastanawiam się, dlaczego Adam i Ewa nie przebywali z gromadką dzieci w Raju. Żadne źródło tego nie wyjaśnia…

14.

Friedrich Nietzsche złośliwy był i już. Zabił Bogu, urodził faszystów, a do tego był wrednym szowinistą. Takie są gadania bab i katolików na rynku, ale pomińmy te głupstwa milczeniem. Zasłynął z kilku powiedzonek, które spełniałyby w dzisiejszych czasach piorunującą funkcję pod postacią memów internetowych. Jednym z nich byłby „co cię nie zabije, to cię wzmocni”.

Przejdźmy jednak do innej frazy, która memem internetowym nie została. A szkoda. Złośliwy Nietzsche pisze w Tako Rzecze Zaratustra: „szczęście mężczyzny brzmi ja chcę, szczęście kobiety: on chcę”. Jakoś doskonale to pasuje do koncepcji powiązań kobiety i mężczyzny. Otóż, spieszę z wyjaśnieniem – mężczyzna jest dla kobiety wartością (Lew jako dom drugi od Raka). Dla mężczyzny (tu znów cytat z Nietzschego) kobieta jest licha.

Dość już dużo padło złośliwości na temat kobiet. Zwróćmy uwagę, że mężczyzna traktuje kobietę i instytucję małżeństwa jako pułapkę (Rak i Księżyc jest dwunastym etapem dla Lwa – uwięzienie). Celem mężczyzny jest rozsianie po świecie jak największej ilości genów i pełna egzaltacja płodności. Celem kobiety jest troska o to, co zostało już zapłodnione i zasiane. Właśnie tak.

15.

Bogu wiedział doskonale, że partnerem (siódmy dom od Wodnika) będzie „swój chłop”, kobieta zaś (szósty dom od Wodnika) jeno służką. Czymże jest zakonnica wobec władzy biskupiej? Celem kobiety jest więc wspierać wartość, jaką jest dziecko (dziecko jako druga faza, Słońce dla Raka), podobnież wspierać mężczyznę z którym ona jest (ta sama konstrukcja). Służyć Bogu (szósta faza od Wodnika), oraz zamknąć mężczyznę w związku małżeńskim (Rak jako dwunaste stadium Lwa).

Wiara (etap dziewiąty od Raka – Ryby) jest jednym wielkim poświęceniem w imię miłości. Kobiety Bogu kochają, acz miłością nieodwzajemnioną.

16.

Ostatnim omawianym etapem, na którym zatrzymał się Bogu, było stworzenie kobiety. I tak przeminęła faza Wenus i Wagi. Musiała być naprawdę piękna, ale Bogu się w niej nie zakochał. A szkoda – być może historia świata potoczyłaby się inaczej?

W Edenie, jak to Edenie, rajsko było. Dookoła świergoliły ptaszki, a zwierzęta, zwłaszcza tygrysy i watahy wilków, trzymały się od naszych bohaterów z daleka. Rolę ochroniarze spełniały Latające Anioły z Mieczami. Niestety, ten typ jednostki bojowej został wycofany z powszechnego użycia, chociaż Bogu obiecuje, że pewnego dnia przyjadą specjalne brygady Aniołów na Koniach.

Anioły z Mieczami jednak nie umiały dostrzec Węża. Żaden posłaniec nie poinformował Bogu o planowanym zamachu stanu. Sam Bogu zaś musiał wyjechać na urlop, albo oślepł od ciągłego patrzenia w Słońce. Najstarsi kronikarze nie potrafią wyjaśnić tego, jak to możliwe, że ten, co Widzi Wszystko, nie zauważył wrednego i obślizgłego węża.

17.

Faza Skorpiona. Skorpion to piąty etap od Raka. Czyli radość i kreatywność, twórczość. Ale sam Skorpion to moment transformacji i śmierci. Uroboros – mistyczny stwór połykający swój ogon.

Ewa mówi, że Bogu zabronił jeść jabłek z drzewa poznania dobra i zła. Dobrem jest to, co rośnie i powstaje (Byk), złem zaś to, co umiera i przemija (Skorpion). Bogu znienawidził Węża, którego nie chciał dostrzec. Byk jest czwartym etapem od Wodnika, genezą stworzenia. Skorpion jest zaś dziesiątym etapem od Wodnika, formułą podsumowującą.

Bogu boi się tego momentu podsumowań i rozliczeń. Nie dopuszcza do siebie myśli, że to co stworzone, będzie musiało kiedyś obumrzeć. Nienawidzi też sugestii Imannuela Kanta, który bezczelnie zapytał o sens stwarzania grzeszników.

18.

Gdy Ewa zjadła jabłuszko i przekonała do tego niecnego czynu Adama, wnet otworzyły im się oczy. Pierwszą wartością, która im przyszła do głowy, był wstyd. Czym był wstyd? Pierwszym nawiązaniem kontaktu emocjonalnego. Charakterystyczne dla fazy Skorpiona.

Zdenerwowany Bogu miłosiernie złorzeczył wszystkim. Już wtedy nie umiał przebaczać, tylko karać. Może dlatego zestresowani ludzie trochę się boją pójść do tego Nieba, widząc w śmierci koniec wszelkich rzeczy, zamiast się cieszyć, że zmarły przebywa w Domu Boga. A Święto Zmarłych przypada, gdy Słońce w Skorpionie jest. I basta.

19.

Nastąpił Sądy Bogowy (faza Strzelca) i ludzie zostali zrzuceni na Ziemię. To była zdecydowanie najdłuższa podróż i trwa ona w najlepsze tysiące tysięcy lat.

Oczywiście znów najmocniej się oberwało kobiecie. Strzelec jest szóstą fazą od Raka, co zwiastowały słowa Bogu: „Obarczę cię niezmiennie wielkim trudem twej brzemienności, w bólu będziesz rodziła dzieci, ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą”.

Bogu jest mężczyzną, to nie ulega wątpliwości… Kobieta kobiecie nie uczyniłaby takich krzywd.

20.

Po czym Bóg dostał szaleństwa i schizofrenii paranoidalnej. Rozstroił się, a właściwie „roztroił”, na trzy osoby.

Mądrzy ludzie gadają nawet, że mamy dwie koncepcje Bogów – starotestamentowy i nowotestamentowy. Ten pierwszy to obraz przed szaleństwem, ten drugi to wizja po szaleństwie. Pierwszy miłuje wojnę, drugi pokój. Pierwszy jest sadystą, drugi masochistą. Są niczym dwie przeciwstawne wartości.

Amen. A men.

21. PO-SŁOWIE.

Specjalne podziękowania za Inspirację dla:

Światosława Floriana Nowickiego, który zajmuje się astrologią, tarotem, prowadzi świetnego bloga [http://arnion.bloog.pl/] i wydał znakomitą talię kart Tarot Apokalipsy [http://tarotapokalipsy.com/t/]

Karoliny, która dyskutowała ze mną na różne teo-astrologiczne tematy i bez wątpienia uruchomiła pokłady wyobraźni. Oto strona o jej snach [http://smoczyca69.bloog.pl/d,13,m,3,r,2012,index.html].

Moniki, która też dyskutowała i podnosiła różne kwestie. Dziękować! [http://pachniewicz.wordpress.com/]

Swoje pięć groszy dorzucił też Tomasz, oraz druga z Karolin. Zainteresowani wiedzą, do kogo pieję.

***   ***   ***

Copyright M.C. Prawa zastrzeżone – teraz i na wieki.